Menu
Kolej na dobrą kolej - Podpisz petycję

IDS: dworzec na świeżym powietrzu

IDS-y to "dworce letnie", fot. K. Rytel IDS-y to "dworce letnie", fot. K. Rytel

W świątecznym szczycie nowy dworzec w Mławie okazał się dalece za mały.

 

 

Dworzec letni, najczęściej w formie zadaszonej werandy – zdarzały się takie budowle w historii kolei, częściej uzupełniające dworzec właściwy niż stanowiące samodzielny obiekt. Na przykład przedwojenny dworzec w Gdyni posiadał obszerne patio z krytymi arkadami i okienkami kasowymi, gdzie w wakacyjnym szczycie część podróżnych mogła nabyć bilety nie wchodząc do budynku właściwego, co pomagało obsłużyć tłumy wczasowiczów. Letnią poczekalnię miał także dworzec w Lądku Zdroju.

Okazuje się, że budowle przypominając dworce letnie stawiane są i dzisiaj. Chodzi o tzw. Innowacyjne Dworce Systemowe, których dotąd postawiono cztery. Sama idea dworców minimalnych, czy jak to nazywał Jacek Prześluga - „dworców-parasoli” nie jest zła. Absurdem jest jednak to, że powstają nie w małych miejscowościach lub jako przedłużenie zbyt małych w stosunku do występujących potrzeb istniejących dworców, ale... zamiast nich, w miastach całkiem sporych.

Tak stało się na stacji Mława. "Innowacja" polegała na tym, że istniejący, duży dworzec został rozebrany i na jego miejscu postawiono pawilonik z dużym dachem i maciupeńkim holem kasowym – poczekalnią, o łącznej powierzchni użytkowej kilkunastu metrów kwadratowych. Są jeszcze toalety i równie mały kiosk handlowy.

Efekt? Widoczny na zdjęciach. Popołudnie, drugi dzień Świąt Wielkanocnych. Na pociąg do Warszawy oczekuje może 100, może 200 podróżnych.

Za mały dworzec IDS w Mławie

Za mały dworzec IDS w Mławie

Oczywiście w budynku dworca mieści się (ledwo) tylko kolejka do kasy.

Za mały dworzec IDS w Mławie

Reszta mieści się (też ledwo) pod dachem, czyli na dworcu letnim. Szczęśliwie nie pada i jest ciepło. A co się dzieje kiedy jest inaczej? Wystarczy znowu powiedzieć, że „taki mamy klimat”? A nie wiedziano o tym podejmując decyzję o zburzeniu starego dworca?

 

Poprzedni dworzec był brzydki i zapuszczony. Ale znacznie większy. Można go było znacznie mniejszym kosztem wyremontować i docieplić. Sprawdzałby się w każdych warunkach, także w szczytach świątecznych. PKP zachwalało IDS-y, że będą powstawały w miejscach, gdzie remont istniejących dużych dworców byłby znacznie droższy, uwzględniając koszty eksploatacji, niż postawienie nowoczesnych - małych i oszczędnych w utrzymaniu. Tymczasem zburzenie dobrego, dużego dworca i postawienie małego pawiloniku kosztowało (bagatela!) - 4,2 miliona złotych!

Czy to dużo? W Mławie za niecały milion złotych (jedną czwartą kosztu dworca!) można kupić 300-metrową rezydencję w wysokim standardzie, gotową do zamieszkania, wraz z działką. Albo inaczej: nie tak dawno to samo PKP unieważniło przetarg na modernizację dworca Toruń Miasto, bo wszystkie oferty przekroczyły kosztorys, wynoszący 2,2 mln zł. Na remont dworca w centrum 200-tys. miasta to za dużo. Ale 4,2 mln za de facto kilkunastometrowy pawilonik to w sam raz.

O ile idea dworców minimalnych, czy dworców-parasoli sama w sobie nie jest zła, to należy rozumieć, że nadaje się ona do określonych lokalizacji – najmniejszych miasteczek. Stąd całkiem na miejscu jest w przypadku zrealizowanego Nasielska czy Strzelec Krajeńskich, ale zupełnym absurdem jest w przypadku Mławy czy Ciechanowa.

 

Przykłady te są doskonałą ilustracją tezy o tym, że „państwo istnieje tylko teoretycznie”. Jak widać mimo kierowania dużych środków w ramach wciąż państwowej spółki nie jest ono w stanie zapewnić podróżnym godziwych warunków. Nawet tam, gdzie odpowiednia infrastruktura już była, należało ją tylko wyremontować. Jak się dobrze zastanowić to wychodzi, że pieniądze gdzieś się rozeszły (może po prostu były prezes PKP za dużo czasu spędzał u Sowy i Przyjaciół oraz w Amber Room? "Traktowałem tę restaurację prawie jako miejsce mojej pracy" - zeznawał w ABW, patrz: "Z Biegiem Szyn" nr 78).

Powstał może efektowny, ale jednak „miś”, który może i otwiera oczy niedowiarkom, ale ciepła w zimie, w przeciwieństwie do starego budynku, większej liczbie podróżnych nie zapewni.

 

Dobrze, że podobny los nie spotkał dworca w Jarosławiu, choć pierwotnie również zapowiadano jego rozbiórkę i zbudowanie „czegoś mniejszego, dostosowanego do potrzeb”. Dworzec niedawno wyremontowano i zbędną dotąd powierzchnię piętra zagospodarował samorząd i PKS.

Uwaga: niestety wbrew powyższym doświadczeniom (złym z Ciechanowa i Mławy, dobremu z Jarosławia) planowane jest wyburzenie „za dużego” dworca w 40-tys. Oświęcimiu.

Ostatnio zmienianyniedziela, 15 styczeń 2017 12:44
Powrót na górę