Menu
Kolej na dobrą kolej - Podpisz petycję

O rozbiórce takiego toru zadecydował aferalny zarząd PKP

Tak wygląda nawierzchnia na większości odcinka Golub Dobrzyń - Kowalewo Pomorskie linii 209 Tak wygląda nawierzchnia na większości odcinka Golub Dobrzyń - Kowalewo Pomorskie linii 209

O rozbiórce linii nr 209 Brodnica - Golub Dobrzyń - Kowalewo Pom. zdecydował zarząd PKP z postawionymi kilka dni temu zarzutami. Otrzymaliśmy jej zdjęcia, pokazujące dobry stan toru. 

 

Zdjęcia zostały wykonane 7 lutego b.r. Ich autor przejechał samochodem całą linię na odcinku między Golubiem i Kowalewem Pomorskim. Na każdym przejeździe wysiadał i fotografował infrastrukturę w obu kierunkach. Według niego praktycznie na całej długości odcinka podkłady są betonowe, z wyjątkiem krótkich odcinków na obiektach inżynieryjnych oraz na dwóch łukach, w tym przy samym Kowalewie. Tak więc tor jest solidny, zdrowy, nie ma mowy, aby podkłady rozpadały się, a szyny były powyginane. Nigdzie nie zauważył też jakichkolwiek ubytków w szynach, podkładach czy przytwierdzeniach. Tak jest przynajmniej na odcinku do Golubia. 

A to właśnie rzekome kradzieże nawierzchni miały być argumentem za rozbiórką linii. Jak informował portal Rynek Kolejowy rzecznik ministerstwa infrastruktury i budownictwa, Szymon Huptyś: "wykazano liczne braki szyn, akcesoriów montażowych i elementów rozjazdów, co jest efektem dewastacji i rozkradania. – W celu zapobieżenia dalszym kradzieżom i dewastacjom, zostały podjęte działania mające na celu zakończenie fizycznej likwidacji linii, która w obecnym stanie formalno-prawnym i technicznym generuje nieuzasadnione koszty. W zaistniałej sytuacji spółka podjęła działania związane z zagospodarowaniem gruntu stanowiącego zlikwidowaną linię kolejową". Oczywiście w rzeczywistości linia nie generuje obecnie żadnych kosztów, bo PKP nie uzupełnia braków szyn, w ogóle nie prowadzi na linii jakichkolwiek prac.

Nawierzchnia toru była wymieniana w końcu lat osiemdziesiątych (prawdopodobnie w 1988 r.), czyli jest młodsza niż na wielu liniach głównych. Od tego czasu przejechało po niej niewiele pociągów. Początkowo po linii kursowało 7 par pociągów pasażerskich, ale od 1992 r. już tylko 4. Ta wielkość nie zmieniła się aż do 1 października 1999 r. kiedy to pociągi przestały jeździć w ogóle. Ruch towarowy też nie mógł być znaczący. W 2005 r., za rządów Marka Belki, ministerstwo wydało decyzję o likwidacji linii. Linia należy więc do dużej grupy linii lokalnych, które wymieniono pod sam koniec lat 80-tych lub na początku 90-tych, by niedługo po tym znacznie ograniczyć na nich ruch lub całkowicie go zaprzestać.

 

Wiadukt kolejowy na linii nr 209 w rejonie km 39,9 nad drogą.

GolubD39 9kadrl

Nawierzchnia na tego typu liniach tak naprawdę jest zupełnie niezużyta. Istotne jest także zastosowanie podkładów betonowych, które są trwalsze niż drewniane. Wystarczy niewielki remont, polegający na uzupełnieniu braków i podbiciu torów, a linia będzie zdatna do użytku. Taki remont może kosztować kilkaset tysięcy złotych. W 2009 r. linią przejechał pociąg turystyczny. Udrożnienie szlaku na ten incydentalny przejazd kosztowało poniżej 10 tys. zł. Kilka lat temu prywatna firma Swedwood (należąca do IKEA) udrożniła ruch kolejowy na odcinku Szczytno - Wielbark kosztem ok. 200-tysięcy i materiału staroużytecznego od PKP PLK.

W połowie lutego b.r. spółka PKP SA wybrała najkorzystniejsza ofertę w przetargu na rozebranie odcinka linii 209 w celu pozyskania złomu. Za uzyskany złom z 50-km odcinka linii wybrana firma zaoferowała 5,3 mln zł. Koszt odtworzenia nawierzchni wynosi ok. 1 mln zł/km, czyli 50 mln zł. Ceny są zatem takie, że za ok. 500 tys. można przywrócić linię do życia, 5 mln można uzyskać z jej rozbiórki, a 50 mln kosztowałoby jej odtworzenie.

Czy przywrócenie ruchu kolejowego miałoby sens ekonomiczny? Do 13-tysięcznego Golubia Dobrzynia na pewno tak. Wystarczy spojrzeć na również 13-tysięczną Trzebnicę, z równie słynną jak golubski zamek atrakcją turystyczną - klasztorem św. Jadwigi. Linia kolejowa z Wrocławia do Trzebnicy również była nieczynna, i to aż 18 lat (1991-2006). W końcu samorząd dolnośląski przejął ją, wyremontował kosztem kilku milionów i przywrócił pociągi. Obecnie w dni robocze po linii kursuje 14 par pociągów osobowych - praktycznie co godzinę. To więcej niż w kujawsko-pomorskiem na linii Toruń - Włocławek (13 par). Można?

 

Stacja Golub Dobrzyń, luty 2017.

GolubDstacja kadr

 

W piątek 3 marca media obiegła informacja, że po śledztwie Centralnego Biura Antykorupcyjnego przedstawiono zarzuty niedopełnienia obowiązków wszystkim członkom zarządu spółki PKP SA. Dotyczą one zlecenia bez przetargu usługi przygotowania zabezpieczenia antyterrorystycznego w związku ze Światowymi Dniami Młodzieży firmie Sensus Group, nie posiadającej adresu, telefonu ani koncesji na działalność ochrony. Tego samego dnia Minister Infrastruktury i Budownictwa Andrzej Adamczyk odwołał cały zarząd PKP SA.

W tym kontekście podjęcie przez ten sam zarząd 16 grudnia ub.r. uchwały o rozbiórce linii nr 209 może budzić podejrzenia. Zwłaszcza do myślenia daje 10-krotna różnica w cenie za torowisko jaką uzyska PKP SA w wyniku rozbiórki, a kosztem nowej nawierzchni. Firma, która rozbierze tor, będzie mogła z powodzeniem sprzedać go kilkukrotnie drożej na remont innej linii kolejowej. I tak koszt będzie 2-3-krotnie niższy niż w przypadku nowej nawierzchni. Wprawdzie nie będzie można jej użyć w żadnej z kluczowych inwestycji PKP PLK, gdzie wymagane jest użycie nowych materiałów, ale zdarzają się przetargi na remont z zastosowaniem materiałów używanych - np. na linie, których remont (najczęściej do prędkości 50-60 km/h) finansuje wojsko, czy na tzw. roboty utrzymaniowe. Nawierzchnię taką chętnie kupią także liczni kontrahenci spoza PKP, np. zarządzający bocznicami, liniami przemysłowymi, czy kolejami piaskowymi.

 

PKP SA odmówiło nam udostępnienia treści uchwały zarządu z 16 grudnia 2016 r. w sprawie rozbiórki linii 209, powołując się na... tajemnicę przedsiębiorcy.

  

Ostatnio zmienianywtorek, 07 marzec 2017 13:48

6 komentarzy

  • babel
    babel piątek, 19, maj 2017 10:34 Link do komentarza

    @Olaf: to sprawdź przez ile lat linia do Trzebnicy była nieczynna. Chyba ze 20. Jak ją uruchamiali to tez od wielu lat nic nią nie jeździło.

  • Irek z epki
    Irek z epki środa, 15, marzec 2017 14:30 Link do komentarza

    Marc nie podniecaj się tak bo widać, że mylisz i mieszasz ze sobą kilka różnych spraw. Linie zlikwidowal minister, tory likwiduje pkp, a tabor należy do marszałka województwa...

  • MARC
    MARC środa, 15, marzec 2017 09:17 Link do komentarza

    NIE WIEM CZY PRZY OKAZJI NIE MOŻNA ZAWIADOMIĆ PROKURATURY O FAKCIE ZDEFRAUDOWANIA POTĘŻNEJ KASY KTÓRA POSZŁA NA ZAKUP OL49 I WAGONÓW DO OBSŁUGI TEJ LINII. TU MI COS ŚMIERDZI EWIDENTNIE Z TA LIKWIDACJĄ.

  • Olaf z EPki
    Olaf z EPki poniedziałek, 13, marzec 2017 12:55 Link do komentarza

    do Krzysztof Wiśniewski: a nie pomyślałeś, że to ma jakieś uzasadnienie? np. dość istotny fakt, że ta mała miejscowość leży przy CZYNNEJ linii kolejowej, a Golub-Dobrzyń nie widział pociągu od 2002 roku?

  • Krzysztof Wiśniewski
    Krzysztof Wiśniewski środa, 08, marzec 2017 13:44 Link do komentarza

    Rozbierane są tory do 13-tys miasta a w tym samym czasie kolej planuje budowę dworca w wiosce mającej 500 mieszkańców (Milik w gminie Muszyna). To ma sens!!

  • Bbss
    Bbss środa, 08, marzec 2017 12:46 Link do komentarza

    Niewiem czy ten pan co jeździł czy widział że na odcinku od drogi w grabowcu w kierunku stacji Wrocki brakuje bardzo dużo srob i płytek które utrzymują szynę i w okolicach stacji tokar brakuje 2.642 m toru bo jakiś koleś zukiem wywozil . Ludzie sami tą linię zniszyliscie pozwalając w biały dzień kraść a po drugie wg norm podkłady betonowe inbk 4 nie dostaną legalizacji z powodu że są tam dyble drewniane a wymogi są takie że muszą być plastikowe . A kolejna rzeczą jest to że przewożą regionalnym nie opłacało się jeździć bo brali w kieszeń a nie do kasy .

Powrót na górę